Rysunek

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 listopada 2023

Pelplin 1929 r.

 



Andrzej Szklarski o Pelplinie - przedruk z Przewodnika Katolickiego z 1929 roku - jest też słynna anegdota o biskupie Marwiczu...


















Źródło - cyfrowe biblioteki




poniedziałek, 27 marca 2017

Nudna architektura może negatywnie wpływać na psychikę



Jeżeli wychowaliście się na typowym polskim blokowisku i cieszycie się gorszym zdrowiem lub energią, może nie być w tym przypadku. Okazuje się, że monotonny styl zabudowań niesie za sobą psychologiczny koszt, który może z czasem dotknąć każdego mieszkańca.


Coraz więcej badań z zakresu kognitywistyki naświetla negatywne skutki życia wśród szarej, nieatrakcyjnej architektury. Badacze zgodnie twierdzą, że ludzie są zdrowsi, gdy przebywają wśród ciekawych wizualnie budynków, kawiarni i niezależnych sklepów. Rośnie także ich wydajność, jeśli pracują w dobrze zaprojektowanych, unikalnych przestrzeniach.

Doświadczenia przeprowadzone przez naukowców z kanadyjskiego Uniwersytetu Waterloo wykazały, że osoby patrzące na ciekawe zabudowania czy mnogość restauracji z otwartymi drzwiami i oknami, wykazywały znaczne fizjologiczne pobudzenie w porównaniu z tymi, które obcowały z monotonną, miejską architekturą.


Inne badania dowodzą także, że nawet małe dawki nudy mogą generować stres.
Badacze pokazali uczestnikom trzy rodzaje filmów – nudny, smutny i interesujący. Wyniki okazały się bardzo zaskakujące – oglądanie nudnego wideo podniosło poziom kortyzolu we krwi badanych bardziej niż w przypadku seansu z filmem smutnym.






W 2014 rok przeprowadzono eksperyment, który potwierdził korelację pomiędzy rodzajem architektury, a uprzejmością ludzi względem siebie. Naukowcy udawali zagubionych turystów w dwóch różnych lokalizacjach – otwartej, tętniącej życiem – z ciekawymi, różnorodnymi zabudowaniami – oraz składającej się z długich, magazynowych bloków.

Pozytywne zachowania prospołeczne przeważały oczywiście w pierwszym miejscu – mieszkańcy byli znacznie bardziej skłonni do udzielania bezinteresownej pomocy innym.


Oczywiście rozwiązaniem tego problemu nie jest doprowadzenie do stanu, w którym każde miasto na świecie przypominałoby pełen energii i kolorów Times Square, ale celowe przekształcanie otaczającej przestrzeni w sposób, który pozwoliłby dostarczyć więcej niezbędnych bodźców, a tym samym zmniejszyć znudzenie i stres.

Wydaje się, że najciekawszą koncepcją jest inwestowanie w ciekawy rozwój wnętrz budynków.

Nie ma możliwości zmiany architektury całych metropolii, jednak przy odrobinie chęci i kreatywności, można tchnąć życie i oryginalność we wnętrza budynków, w których i tak większość z nas spędza w ciągu dnia najwięcej czasu.





 Źródło: nymag.com



 22 kwietnia 2016

 http://www.fpiec.pl/post/2016/04/22/nudnaarchitekturaad

sobota, 25 marca 2017

Odbudowa ratusza w Pilicy.







Odbudowany niewielki ratusz w Pilicy to zupełnie nowy budynek kontynuujący tradycję obiektów ratuszowych jakie istniały w Pilicy na Rynku już od czasów średniowiecza.

Został on wybudowany w roku 2014 w ramach zadania „Rewitalizacja Rynku w Pilicy”, na które środki pochodziły z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego.
Obecnie funkcjonuje on jako Ośrodek Informacji Turystycznej i często gości wystawy związane z regionem (Jura Krakowsko-Częstochowska). 



Fundamenty poprzedniego ratusza pochodzącego z XVII wieku odkryto i dokładnie przebadano 10 lat wcześniej. Odnaleziono wtedy ślady wieży i zewnętrznych schodów. 

Budynek ten, który jeszcze w 1787 gościł króla Stanisława Augusta Poniatowskiego rozebrano w 1825 ze względu na zły stan dachu. Na dokumentach z początku XIX wieku zaznaczone zostały jego wymiary i umiejscowienie znajdujących się tam pomieszczeń zajmowanych przez kancelarie urzędnicze, policję, areszt. Dane ta zgadzają się z wnioskami płynącymi z badań archeologicznych.


Inspiracją dla kreacji konserwatorskiej ratusza w Pilicy był ratusz w Sulmierzycach. Podobno najważniejszym dla projektanta było zdanie konserwatora zabytków, bowiem ‘’stare miasto’’ w Pilicy wpisane jest do rejestru zabytków i podlega ochronie konserwatorskiej (średniowieczny układ urbanistyczny miasta). 


Podczas prac zachowano oryginalne kamienne sklepienia piwnic częściowo je również odtwarzając. Ratusz w Pilicy to jak na warunki polskie inwestycja odważna i mimo wszystko architektonicznie udana. 

Warto porównać go z inną kreacją jaką jest ratusz w Elblągu, bądź z ratuszami, które posiadały dobrą ikonografię jak ten w Głubczycach bądź Nysie, a mimo to zostały odbudowane/’’zrekonstruowane’’ w wyjątkowo nieudolny sposób. 

Warto zwrócić uwagę też, że nie zdecydowano się na rozwiązanie nowoczesne. Z pewnością gdyby wybrano projekt na miarę betonowych brył np. znanego architekta Roberta Koniecznego Pilica mogłaby liczyć na jakąś nagrodę przyznawaną przez innych architektów i międzynarodową grupę sympatyków architektury nowoczesnej. Z pewnością mogłoby być wtedy też bardziej oryginalnie (choć jest to wartość przede wszystkim ważna dla nowoczesnej architektury, wystarczy spojrzeć na powtarzalność form tradycyjnego polskiego dworku). 


Biorąc pod uwagę również obecne trendy w konserwacji zabytków w Polsce bardziej prawdopodobnym byłoby wyeksponowanie co najwyżej fundamentów niż odbudowa/budowa ratusza, co z pewnością przecież spotkałoby się z uznaniem większej części środowiska konserwatorskiego. Wybrano jednak rozwiązanie inne od powyższych, architektonicznie przyjazne wobec mieszkańców, odwołujące się do tradycji dawnych polskich małomiasteczkowych ratuszy. Czy lepsze? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie teraz samemu...



Zdjęcie za: fotopolska.eu
























Rekonstrukcje i odbudowy


http://zawiercie.naszemiasto.pl/artykul/remont-rynku-w-pilicy-zobacz-zdjecia,2377370,artgal,t,id,tm.html





28 grudnia 2014

Władze Szczytna chcą zrewitalizować ruiny zamku






Władze miejskie Szczytna przygotowały projekt rewitalizacji ruin krzyżackiego zamku, na którą chcą zdobyć dofinansowanie z UE. Liczą, że miejsce związane z literacką postacią Juranda ze Spychowa, stanie się atrakcją turystyczną Warmii i Mazur. 


Jak poinformował PAP zastępca burmistrza Krzysztof Kaczmarczyk, miasto przygotowało już dokumentację projektową niezbędną do złożenia wniosku o dofinansowanie unijne. W ramach rewitalizacji zamkowych ruin miałyby zostać odsłonięte i udostępnione zwiedzającym średniowieczne podziemia oraz częściowo zasypane obecnie mury obronne. Plany uzgodniono z konserwatorem zabytków i poprzedzono badaniami archeologicznymi.

Zgodnie z projektem dawny dziedziniec i teren między trzema skrzydłami zamku zostanie obniżony do poziomu z czasów średniowiecza. Na dziedzińcu ma być zrekonstruowana studnia, a w narożniku południowo-wschodnim wydobyta z ziemi okrągła kamienna baszta. Odtworzona i wypełniona wodą zostanie fosa, otaczająca zamek od strony północnej i zachodniej.

Pozostałości dawnej krzyżackiej warowni mają być zachowane jako tzw. trwała ruina. Po odsłonięciu piwnicy w skrzydle północnym, zostanie nad nią zbudowany żelbetowy strop, a ponad nim przeszklone zadaszenie. Powstanie w ten sposób dwupoziomowy otwarty obiekt, otoczony ruinami ścian zamku. Ma pełnić funkcję sezonowej sali wystawienniczej. Zaplanowano też parterowy budynek w przestrzeni międzymurza od strony północnej, w którym przez cały rok mają być organizowane wystawy i warsztaty rycerskie.

Zdaniem zastępcy burmistrza, koszt zagospodarowania zamkowych ruin szacowany jest na ok. 10 mln zł, z czego 85 proc. miałoby pochodzić z Regionalnego Programu Operacyjnego woj. warmińsko-mazurskiego. Samorząd liczy, że uzyska takie wsparcie w konkursie związanym z zachowaniem obiektów dziedzictwa kulturowego regionu. Zrewitalizowany zamek i powstające w Szczytnie centrum nauki o bezpieczeństwie "InnoPolice" mają stać się turystyczną wizytówką tego miasta.

Zamek pochodzi z drugiej połowy XIV wieku. Był siedzibą prokuratora, czyli urzędnika zarządzającego jednym z okręgów administracyjno-wojskowych, na które podzielone było państwo krzyżackie. Po sekularyzacji zakonu w 1525 r. przestał pełnić rolę ważnej nadgranicznej warowni.

Pod koniec XVI w. przebudowano go na rezydencję myśliwską książąt pruskich. W następnych wiekach został częściowo rozebrany i popadał w ruinę. Przed II wojną św. pozostałości budowli zaadaptowano na lokalne muzeum, a na dawnym przedzamczu wzniesiono gmach nowego ratusza.

22.03.2017



http://dzieje.pl/dziedzictwo-kulturowe/wladze-szczytna-chca-zrewitalizowac-ruiny-zamku

piątek, 21 października 2016

Renesans . . .



...czyli jak się buduje na świecie.

Na podstawie: Nowy Zabytek.pl


Jak piszą redaktorzy portalu, wielbiciele klasycznej architektury nie odeszli wraz z poprzednimi epokami i mają się świetnie.

Coraz częściej na świecie buduje się w stylu renesansu, gotyku czy baroku.

"Nie chodzi tu tylko o inspirację, ale często dokładne odwzorowanie zasad i charakteru danej epoki. Przeciwnicy grzmią, że to oszustwo. Zwolennicy stoją na stanowisku, że tylko klasyczna architektura ma duszę."


Autorzy zwracają uwagę, że "to tylko ciekawostka", bo ze względu na dużą ilość kiczu, nie ma szans na dotarcie do głównego nurtu architektury.

To już zależy od nas - jak wychowamy przyszłe pokolenia, czy będą one posiadać ten  s m a k, czy też nie.



1. Ministerstwo Rolnictwa w Rosji - produkt rosyjskiej firmy Antica











2. Apartamentowiec w stylu francuskim, Kazań, Rosja - również Antica










pozostałe:


http://nowyzabytek.pl/renesans-gotyk-barok-po-nowemu/






czwartek, 13 października 2016

Mury obronne Starogardu cz.1



Mury obronne miasta.


Na ilustracji widzimy jak mniej więcej wyglądała warownia starogardzka w XIV w.




Czerwonym kolorem pokazane są istniejące do dzisiaj fragmenty murów – fragmenty dość pokaźne, bo obejmujące całą część północną i blisko połowę części zachodniej, nie licząc drobnych fragmentów. Na rysunku ujęto Basztę Młyńską, jako punkt odniesienia związany z rewitalizacją, nie ma pewności, czy ta nazwa funkcjonowała w średniowieczu.

Tu mam pewną uwagę - w zasadzie Baszta Gdańska i Książęca, także Młyńska, są wieżami, a nie basztami. Przynajmniej w obecnej postaci. 
Baszta (czasami używamy terminu: baszta łupinowa) jest zawsze otwarta od wewnętrznej strony murów, a basztę "zamkniętą" nazywamy wieżą, niezależnie od tego, czy stoi osobno, czy występuje w ciągu obwałowań obronnych. 
Terminu "baszta" powszechnie używa się niewłaściwie, w formie nazwy własnej wież, np. Baszta Jacek w Gdańsku, nasza Baszta Gdańska itd. 

Rozróżniamy min.: baszty, wieże, basteje, bastiony.
Baszta - to budowla obronna stanowiąca element muru obronnego, wysunięta poza jego lico i wzniesiona ponad jego poziom - otwarta od strony wewnętrznej obwodu obronnego.
Wieża - to, mówiąc w skrócie, baszta zamknięta.
Basteja - po wynalezieniu broni palnej zastąpiła basztę; budowla fortyfikacyjna, która była stanowiskiem ogniowym artylerii - dlatego też była szersza, bardziej masywna i przysadzista niż baszta.


Bastion - rozwinięcie bastei; w dawnych fortyfikacjach o narysie bastionowym podstawowy element umocnień, wznoszony na załamaniach obwałowania twierdz (na wysuniętych narożnikach). Używane od połowy XVI do połowy XIX wieku. Występują w twierdzach na planie trójkąta, romboidu lub pięcioboku. Dwa najbardziej wysunięte boki tworzyły narożnik zwany węgłem. Boki stykały się pod kątem zawartym zwykle pomiędzy  60° a 120°. Bastiony połączone były murem tzw. kurtynami.

Być może nie każda wieża była od początku wieżą, ale basztą - stąd nazwa Baszta ..... pozostała pomimo zamiany jest na wieżę. Do tematu powrócę.



Na początek, celem obejrzenia stanu faktycznego, zapraszam na spacer wzdłuż murów miejskich.
Wędrówkę zaczynamy od zachodniej strony Starego Miasta, przy kościele Św. Mateusza...


                      Widok z parku na kościół pw. Św. Mateusza, kiedyś - Najświętszej Maryi Panny. 
                      Samosiejki skutecznie zasłaniają widok na mur.


Mur, dość wysoki (ok. 6 m wysokości) zaczyna się w okolicach kościoła Św. Mateusza.
Kilka lat temu został odnowiony, niestety cegła splustrowała na mrozie.


Mur biegnie na północ, mijając po drodze otwartą od strony kościoła basztę (obecnie dzwonnica), do Baszty Narożnej, zwanej Książęcą (3). Za otwartą basztą fragment obsunął się, być może wadliwie wykonany.
Tak więc niemal cały ten odcinek jest do poprawki.

                       Za drzewami - widoczna baszta-dzwonnica oraz fragment obsuniętego muru. 
                       Na pierwszym planie plantacja zdrowotnej pokrzywy.


Zachowując wysokość ok. 5 m dochodzi do baszty Gdańskiej (4), która stoi tuż przy ulicy Hallera, prowadzącej na Rynek.





 Baszta Gdańska od strony parku miejskiego. Szerszy (zimowy) widok: tutaj




 Baszta Gdańska - widok z placu przed Basztą Książęcą. Po prawej zabudowa ulicy Browarowej, na jej końcu w dali widać białe ściany Baszty Młyńskiej.


Baszta Gdańska od zewnętrznej strony murów zasłonięta jest ponad 100-letnim budynkiem - w nie najlepszej kondycji, choć z odnowionym dachem. Sama baszta prezentuje się bardzo dobrze. Od strony ulicy widzimy wykusz, który powstał w XIX w. kiedy prusactwo uznało, że można nieco obciąć basztę celem poszerzenia ulicy w tym miejscu. Dziwne, ale prawdziwe.
Na tym fragmencie murów pobudowany był kiedyś budynek mieszkalny, który widać na fotografii z przełomu wieków.




Za ulicą znajduje się budynek z XIX w. (nr 12) wybudowany na zewnątrz umocnień miejskich, oparty o mur – który jest widoczny od strony miasta. Budynek wygląda nie najlepiej.

Właśnie w tym miejscu zaczyna się zabudowa miejska – o p a r t a   n a   m u r z e.  Na rysunku zaznaczono te fragmenty cienką czerwoną linią.


Fragment zabudowy Starego Rynku i współczesne nazwy ulic.


Mur stanowi ścianę wewnętrzną (czasem zewnętrzną) budynków stojących wzdłuż ul. Browarowej, równoległej do muru.

We wschodniej części tego odcinka, aż do ulicy Podgórnej, mur pojawia się znowu na długości ok. 25 m – jest to część zrewitalizowana.

Po drugiej stronie ulicy Podgórnej stoi kolejny, prawdopodobnie XIX w. dom (nr 7B). Na parterze tego domu urządzony jest sklep i wewnątrz możemy zobaczyć istniejący mur grubości ok. 90 cm.

Jeżeli staniemy na ulicy Kanałowej, po zewnętrznej stronie obwarowania, za „Nogatką” (kanał młyński), zobaczymy jak mur wyłania się z tego budynku i biegnie do kolejnego, stojącego przy ul. Wodnej. Na szczycie tamtego budynku można zauważyć charakterystyczny pilaster, który może wskazywać na to, że również w tym budynku mur nadal istnieje.

Ulica Wodna, można powiedzieć, dochodzi do kanału – muru w tym miejscu po prostu brak ok. 4 mb.
Zaczyna się on zaraz za Wodną i biegnie aż do baszty Młyńskiej (6). Baszta i część terenu przyległego to prywatna posesja (nr 8). Teren i budynki znajdują się w prywatnych rękach od lat 70-tych XX wieku – właściciele min. odrestaurowali basztę Młyńską i to dzięki nim możemy cieszyć się jej obecnym widokiem.

Mur stanowi fragment zabudowań i kończy się 15 metrów od baszty, w kierunku południowym.


Jednak patrząc na zdjęcia satelitarne zauważymy pewną prawidłowość. Kolejne budynki wpisują się w kierunek i granicę wyznaczoną przez mur – prawdopodobnie stara plebania od Św. Katarzyny (nr 5) zewnętrzną ścianą oparta jest na murze, ewentualnie – budynek mieszkalny (nr 7) po drugiej stronie plebani. To kolejne 40 – 45 metrów.

Fakt, że w tym miejscu widzimy pozostałość po fosie – dość głęboki rów dochodzi do budynku nr 7.

Idąc dalej w kierunku południowym, przecinamy ul. Tczewską, przy której stała kiedyś Baszta Tczewska i dochodzimy do ulicy Basztowej.
Zabudowa przy Basztowej jest dość nowa, mimo to frontowa ściana budynków dość wyraźnie wyznacza nam kierunek muru. Z tyłu budynków też bardzo dobrze widoczne pozostałości po fosie.

Przecinamy ul. Sambora i ponownie - przy budynku nr 8 ewidentnie pozostałości po fosie.

Przekazy mówią, że tzw. białe koszary – obecnie zespół szkół zawodowych - zostały pobudowane na murach miejskich. Potwierdzają to zdjęcia satelitarne. Relikty fosy koło bud. nr 8 są oddalone od ścian szkoły dobrych 15 metrów.

Narożnik szkoły zakręca na zachód i mniej więcej pokazuje, jak dalej biegł mur.

Za szkołą od strony południowej widać relikty fosy. W tym miejscu wybudowane też strzelnicę szkolną (raczej wcześniej dla wojska?) - prawie na pewno wykorzystując po prostu zagłębienie południowego fragmentu fosy.

Przecinamy ul. Paderewskiego biegnącą do Rynku (kiedyś – baszta Gniewska). Tutaj mamy dalszą część byłych koszar, żeby jednak zobaczyć relikty fosy (zasypana) musimy podejść od południowej strony ul. Kościuszki.

Po obejrzeniu widocznych jeszcze reliktów fosy, dochodzimy do centrum handlowego, które ma już kilka lat – na jej terenie fosa bardzo słabo rozpoznawalna (miejscowe obniżenie terenu), na miejscu muru pobudowano w XVIII – XIX w. zakłady spirytusowe (obecnie dom handlowy).

Myszkując między budynkami dochodzimy do ul. Rycerskiej i Krzywej, gdzie zauważamy dalszy ciąg kilkunastu metrów muru. Przy ul. Rycerskiej plac na którym stoi XIX w. bóżnica - pobudowana prawdopodobnie na fundamentach dworu krzyżackiego.



Narożnik ul. Krzywej


Przez wiele lat przy widocznym fragmencie muru funkcjonowała toaleta miejska. Ucieszyłem się, kiedy ją wyburzano, ponieważ sądziłem, że po prostu mur w tym miejscu w końcu zostanie ładnie wyeksponowany - niestety na jej miejscu pobudowano dość elegancji malutki budyneczek, w którym obecnie mieści się bank.



                      Budynek Starostwa i niestety niemal całkowicie zasłonięty przez pnącza mur obronny.



                      Ocalałe 16 metrów południowego obwarowania miasta - widok zimowy (grudzień 2014).
 


Widok muru od ul. Krzywej.


Jak widać na zamieszczonym wyżej rysunku, mur pod kątem chowa się w ścianie Starostwa Powiatowego (kiedyś fabryka tytoniowa).

Tutaj fragmenty muru "schowane" w budynkach zaznaczono czerwonymi kropkami.
Cienka czerwona linia - widoczne fragmenty muru z kamienia.



                     Fragment średniowiecznego Starogardu i współczesne nazewnictwo ulic.





Szczyt budynku Starostwa wchodzi na teren placu przy ul. Rycerskiej brutalnie przebijając się przed obwarowanie, obok niego, tuż przy ul. Krzywej stoją 4 identyczne domki o stromym zadaszeniu, następnie pojawia się zabudowa XIX w. i dochodzimy do ul. Chojnickiej wychodzącej z Rynku.



 Pawilony przy ul. Krzywej, za nimi mur kamienny.

Żeby zobaczyć mur proponuję się cofnąć. Należy obejść budynek Starostwa od strony ul. Kościuszki i wejść na plac wewnętrzny urzędu od ul. Mostowej.

Tam zobaczymy fragmenty muru o wysokości ok. 3,6 m wykonane z kamienia, które ciągną się ok. 30 metrów.

Widać wyraźny podział warstw muru - najpierw wymurowano obwarowanie na wysokość ok. 2,20 m, a potem wyrównano jego zwieńczenie drobnymi kamieniami i zaprawą, po czym pomurowano dodatkowo ok. 1,45 m.  Nad murem widzimy szczyty 4 budyneczków stojących przy Krzywej. Przestrzeń między murem, a budynkami to ok. 6-7 metrów.


                      Zachodni kamienny mur na zapleczu Starostwa. 



                      Zbliżenie na strukturę muru. Zaprawa jest jasna i dość twarda.


                      Wyraźnie widoczne etapy murowania.


Widok muru zakłócają pobliskie garaże, które dochodzą do muru i optycznie go przecinają.

Za garażami mur znika w ścianie kolejnego budynku z XIX w. (nr 15) stojącego wzdłuż Mostu Chojnickiego (wiadukt) i ulicy Chojnickiej, w szerokiej i prawdopodobnie suchej fosie.

                      Kamienny mur - widok w stronę nieistniejącej Bramy Chojnickiej


                      Most Chojnicki. Widoczny wylot ul. Chojnickiej z Rynku - to miejsce, gdzie stała baszta


Po drugiej stronie tego budynku widać już tylko ścianę XIX w. kamienicy z czerwonej cegły – dom nr 17.


                      Po prawej budynek nr 15, na wprost budynek nr 17 - jego ściana biegnie idealnie w linii
                      nieistniejącego muru obronnego. Dom prawdopodobnie stoi na miejscu Baszty Chojnickiej.


Przecinamy Chojnicką – pod mostem - i kierujemy się w stronę parku miejskiego.

Za Mostem widać jak wysoko postawione są budynki nr 14, 8 i 8a stojące przy ul. Szewskiej.


 Budynki przy ul. Szewskiej od strony fosy. Z prawej strony ledwo widoczny fragment Mostu Chojnickiego.

Jestem przekonany, że ściana zewnętrzna tych budynków oparta jest na gotowym fundamencie ze średniowiecznego muru. Podejdziemy bliżej, aby się temu przyjrzeć.
 

 Zbliżenie na ścianę. Mur z kamienia ma tu ok. 3,5 m.
 

 W gąszczu . . .

 Jeden z pięciu widocznych fundamentów - pozostałość po szkarpach wzmacniających wysoki mur.






 Jakieś 10 ostatnich metrów wzmocniono współcześnie wysokimi betonowymi przyporami - aż do Mostu.


                     Współczesny most nad Wierzycą.


Wchodzimy na mostek nad Wierzycą i widzimy kościół Św. Mateusza. A w zasadzie domyślamy się jego istnienia, bo widok dokładnie zasłaniają drzewa, które wyrosły akurat w tym, a nie innym miejscu.



                      Zdjęcie wykonane z mostu - to już "tradycyjne" ujęcie kościoła nad rzeką - bardzo malownicze, 
                      niestety nad brzegiem rośnie kępa drzew, która precyzyjnie zasłania widok. Po prawej stronie za
                     drzewami skarpa długości ok. 80 m - kiedyś biegł tamtędy mur . . .



Widok wiosenny...





 Tak, to jest ujęcie z mostu. Zdjęcie sprzed wojny.


Pomiędzy budynkami Szewskiej, a Mateuszem istnieje przerwa długości ok. 80 m.

Jeszcze po wojnie stały tutaj budynki mieszkalne, zdjęcie ilustrujące pokazuje stan z roku 1928. Teraz jest tu dość stroma skarpa, gdzie miejscami możemy dojrzeć ...  r e l i k t y   ś r e d n i o w i e c z n e g o   m u r u  ?





  Przejście pomiędzy rzeką, a skarpą w stronę kościoła Św. Mateusza.



Chciałem zauważyć, że mur w wielu miejscach był poddany naprawie – w ścianie znajdziemy cegłę średniowieczną, ale też XVIII i XIX wieczną. W ścianie z kamienia widać łaty z cegły współczesnej. Trudno powiedzieć, czy w całości to robota średniowieczna, czy raczej współczesna odbudowa. Wszystkie fragmenty muru wymagają dokładnej inwentaryzacji – dopiero wtedy można ocenić zakres i formę renowacji.


Kontynuacja tematu w kolejnej notatce...




Źródła:


Longin Malicki - "Kociewska sztuka ludowa"


17.08.2015, 23:49


Czeladź - odtworzenie murów



Włodarze miasta Czeladź zdecydowali się na odtworzenie fragmentów murów obronnych i bramy.


Kiedy u nas?


Znalezienie przebiegu murów na skarpie przy ul. Spichrzowej nie nastręcza trudności nawet bez badań archeologicznych.
Mury to uporządkowanie zaniedbanego terenu nad rzeką i uatrakcyjnienie centrum miasta.
Skarpa koło Spichrzowej  nie może straszyć po wsze czasy.


Tekst na ten temat już niedługo.


Tymczasem pod Katowicami....

"W 2015 roku burmistrz miasta Zbigniew Szaleniec postanowił zająć się realizacją niezwykle interesującej koncepcji, jaką jest odtworzenie prawdopodobnego przebiegu murów obronnych wraz z Bramą Krakowską, która w dawnych czasach otwierała szlak z Krakowa do Wrocławia. Jest to teren położony od strony wjazdu z Będzina do miasta u zbiegu ulic Rynkowej i Modrzejewskiej na Starym Mieście."











"W planach jest także odtworzenie stojącej niegdyś w pobliżu tego miejsca, u zbiegu ulic Grodzieckiej i Będzińskiej, kapliczki św. Rozalii – rozebranej podczas II wojny światowej. Na wizualizacji zaprezentowany jest także zrekonstruowana dawna karczma wójtowska, ale powstanie tylko wtedy, kiedy w to przedsięwzięcie zainwestuje jakiś prywatny przedsiębiorca. Miasto ograniczy się zatem do rekonstrukcji linii murów, bramy i kapliczki"














"Chodzi o to, by Czeladź stała się miejscem bardziej atrakcyjnym turystycznie. By rozpocząć realizację projektu miasto musiało uzyskać zgodę Śląskiego Konserwatora Zabytków. By uzyskanie takiej zgody było możliwe, należało przeprowadzić badania archeologiczne, potwierdzające ich istnienie.

W minionym tygodniu Czeladź otrzymała potwierdzenie dotychczasowych przypuszczeń. Efekty prac archeologicznych, które z ramienia Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków nadzorował archeolog pan dr Jacek Pierzak, a wykonawcą była firma eaTUS z Katowic pana Alana Jaskota.

Udało się także otrzymać dofinansowanie na prowadzone prace archeologiczne."



Nie trzeba nazywać się Szaleniec - jak szanowny burmistrz Czeladzi, by podejmować koncepcje z rozmachem.

Obecny brak funduszy nie oznacza, że planując rewitalizację Rynku nie można ująć w planie przyszłych działań - jak np. budowa przedproży. 

Wręcz należy tak zrobić.

Poprzednia władza nie zadbała o przemyślaną konstrukcję mostu nad kanałem przy wyjeździe z rynku (koło Katarzyny), tak aby umożliwić swobodne przepływanie pod nim, bez obawy o stan swojego zdrowia, ani nawet nie zadbała o odpowiedni wygląd mostu, dostosowany charakterem do zabytkowego otoczenia Starego Miasta.

Miasto zechce wymienić drugi most, przy Baszcie Gdańskiej, potem zacznie wymieniać barierki wokół kanału i śluzy na dostosowane do epoki - i co? Most Katarzynki zostanie nowoczesny, taki jak jest, bo kto z powodu estetyki zdecyduje się rozebrać - wymienić obiekt, który ma dopiero kilka lat? A przecież rewitalizację można i należy robić etapami - ale z głową, z wizją przyszłości.

Tej wizji zabrakło poprzedniej władzy, mam nadzieję, że obecny Prezydent weźmie pod uwagę moje tutaj wynurzenia i miasto stopniowo zyska atrakcyjny wygląd, jakiego jeszcze nigdy nie zaznało.







http://bedzin.naszemiasto.pl/artykul/w-czeladzi-odkryto-sredniowieczne-mury-obronne-zdjecia,3747529,artgal,t,id,tm.html

http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/bedzin/a/czeladz-odbuduje-fragment-murow-obronnych,10046308/



http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=367938&page=143