Rysunek

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemcy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 listopada 2016

Dawny cmentarz


W 2013 roku w czasie budowy centrum handlowego Neptun, odkryto stary zapomniany cmentarz.
Podczas ekshumacji zlokalizowano szczątki 344 mieszkańców dawnego Starogardu.

Prace archeologiczne przeprowadziła Pracownia Badań Archeologicznych - Dantiscum i na jej firmowej stronie można zapoznać się ze szczegółowym opisem cmentarzyska.


Fragment cmentarza na terenie budowy przy Al. Jana Pawła II



Zanim przejdę do wątku zaginionego cmentarza, kilka słów wprowadzenia w temat.




Wbrew informacjom prasowym, był to drugi cmentarz zlokalizowany poza obwarowaniem miasta, pierwszy znajdował się przy kościele Św. Jerzego, w okolicach ul. Chojnickiej 40.


Niektóre źródła donoszą, że był  to kościół pod wezwaniem Św. Jakuba (Bernard Stadie), a Św Jerzy mieścił się przed Bramą Gdańską, gdy tymczasem ks. Fankidejski wymienia:
Św. Jakuba z cm. w obrębie murów niedaleko poprzedniego (pierwszego) kościoła Św Katarzyny, Kaplica na Bramce (nad Bramą Gdańską), kościół Św. Ducha poza Bramą Gdańską na dole przy Wierzycy, no i Św. Jerzego na Przedmieściu Chojnickim. 
Pierwszy cmentarz w Starogardzie był przy kościele pw. NMP (obecnie Św. Mateusza) zniesiony tak dawno temu, że nawet nie ma go na mapach.


Poniżej mapa pokazująca cmentarze z okresu międzywojennego:
od lewej strony mamy cm. w Kocborowie i na dole - żydowski kirkut, dalej nowy cmentarz (zwany dzisiaj "starym", bo po wojnie na przedłużeniu ul. II Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich powstał "nowy" cm.), następnie w centrum zniesiony cm. "zaginiony", na wschód od centrum miasta dwa cm. ewangelickie, no i cm. wojskowy na Francuskiej Górce - nieujęty na mapie, choć wg źródeł wtedy już istniejący. Czerwona kropka pokazuje miejsce, gdzie prawdopodobnie stał kościół Św. Jerzego i pierwszy cmentarz lokalizowany poza murami miasta.


Mapa z 1927 roku opracowana na podstawie niemieckiej mapy z 1910 r. 





Zbliżenie na teren po zaginionym cmentarzu.



Kościół Św. Jerzego powstał ok. roku 1389 (podobnie jak fara pw. NMP), w pewnym okresie władali nim luteranie, a potem na powrót katolicy i to już raczej do końca, tj. do roku 1655, kiedy to zburzyli go Szwedzi...

Katolicy na pamiątkę wystawili wówczas murowaną figurę, która istniała do roku 1755 (Bucholz pisze o pamiątkowej kapliczce pobudowanej w 1655 r. na cmentarnym pagórku - zobacz Chojnicka 100 lat temu).




Starogard w roku 1893. Widoczne trzy cmentarze.





Jak pisze ks. Fankidejski:

"W roku 1729 proboszcz ówczesny Franciszek Chmielewski zanosi skargę przed gdański konsystorz, że luterscy mieszczanie płot dookoła gwałtem rozerwali i cały cmentarz poorali".


Autor zapiski nie wyjaśnia w jakim celu cmentarz poorano...

A raczej nie w celach ekshumacji.

Było to na 43 lata przed pierwszym rozbiorem Polski - skarga proboszcza pokazuje słabość państwa polskiego i zależności w jakich żyli ówcześnie mieszkańcy Starogardu - najwyraźniej niemieckim obywatelom wolno było więcej, a w każdym razie - na więcej sobie pozwalali i czuli się zupełnie bezkarnie. Zaraz przypomina się rabunek roli plebańskiej w Szpęgawsku - tam proboszcz nie zdecydował się na skargę do sądu, ze względu na lęk o swoje życie...

Zresztą wystarczy poczytać o biskupach włocławskich - właścicielach wsi Subkowy i ich problemach z Joannitami i Krzyżakami, którzy wielokrotnie dopuszczali się grabieży majątku biskupiego - spory sądowe trwały 40 lat, a  w międzyczasie zakonnicy zdążyli nie tylko ponowić swoje napady, ale i być ekskomunikowani - co i tak nie sprawiło na nich żadnego wrażenia...



Tak więc przy Chojnickiej chowani byli zarówno luteranie, jak i katolicy, choć bez wątpienia większość stanowili katolicy.. 

Podobnie było z cmentarzem odkrytym w roku 2013 - na mapie z XVIII wieku opisany jest jako "ewangelicki i katolicki".






Plan miasta z roku 1810 - w południowej części zaznaczony cmentarz - podłużna działka.







Cmentarz odkryty w roku 2013 przy Al. Jana Pawła II datowany jest na drugą połowę XVII wieku, a więc zapewne powstał krótko po zniszczeniu tego przy Chojnickiej lub trochę wcześniej.

W okresie zaboru pruskiego cmentarz uległ pozornej likwidacji - usunięto nagrobki i na tak przygotowanym miejscu wybudowano stajnie dla wojska.

W latach 1773-74 z cegły rozbiórkowej pozyskanej min. z zamku w Osieku i murów miejskich, zaborca pruski wybudował dla swoich wojsk tzw. białe koszary.

Zaś w 1845 r. na terenie naszego zaginionego cmentarza, przy obecnej Al.Jana Pawła II, pobudował dla wojska stajnię na 150 koni - i magazyn. 

I to jest prawdopodobna data zniesienia pierwszej części cmentarza, bowiem na mapie z roku 1905 nadal widzimy go w topografii miasta - w okrojonej wersji.






 Starogard na mapie z 1905 roku - widoczny okrojony teren cmentarza.






Obiekt z lewej strony cmentarza to hala sportowa - Turnhalle. W budynkach po prawej po 1945 roku mieściła się Polfa.


Po roku 1860 powstał w Starogardzie niemiecki związek gimnastyczny, który swoją siedzibę miał w hali sportowej tzw. Turnhalle, również na terenie naszego cmentarza.

Po roku 1919 roku użytkownikiem Turnhalle stało się polskie Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół", ulica biegnąca wówczas obok hali nazywała się Przeskok - czyżby od skoków gimnastycznych?

Po II Wojnie Światowej hala została zamieniona w kino "Sokół", a obecnie pełni rolę sali widowiskowej.







Zbliżenie na ulicę Przeskok (obecnie Al.JP II) na mapie z 1935 roku.







Hala sportowa Turnhalle w 1907 roku. Szkoda, że zdjęcie nie pokazuje co się dzieje po lewej stronie... Skoro cmentarz jest na mapie z 1905 roku... Stałyby krzyże, czy plac zabaw dla dzieci?






Groby wzdłuż Al. Jana Pawła II - niegdyś w tym miejscu stały stajnie. Teren odkrytego cmentarza rozciąga się niemal do skrzyżowania z ul. Pomorską i obejmuje cały teren na którym znajdował się budynek stajni.



Ciekawe, że cmentarz ewangelicko - katolicki spotkał ze strony prusaków taki ostentacyjny brak szacunku.

A może szczątki ewangelików przeniesiono, zaś katolików, albo po prostu - Polaków - pozostawiono? Nie mamy żadnego świadectwa w tym temacie. Nawet żadnego "... gwałtem rozerwali i cały cmentarz poorali". 


Na cmentarzu pobudowano stajnie, w których trzymano konie - 150 sztuk.


A to oznacza, że na groby ludzkie konie oddawały ekskrementy.


Defekacja - czy można bardziej pohańbić czyjeś miejsce wiecznego spoczynku?


Czym zawinili mieszkańcy Starego Gardu, że tak potraktowano ich szczątki? Skąd taka decyzja?


Ostatnimi czasy dostrzegamy dziwną fascynację niemiecką przeszłością Pomorza, czy nawet szerzej, całej Polski. Właśnie 3 lata temu mieliśmy aferę związaną z terenem byłego niemieckiego cmentarza w Skarszewach. 
Na terenie pocmentarnym przez prawie 30 lat funkcjonował park, w którym w końcu stworzono plac do zabawy i ćwiczeń fitness, otwarty 7 listopada 2013 r. Znalazły się osoby, które kilka dni wcześniej, 30 października - czyli dwa dni przed dniem Wszystkich Świętych - zapaliły znicze na terenie parku.

"- Specjalnie wybraliśmy taką datę, nie chcieliśmy przychodzić w Halloween (??- Autor), żeby nie wchodzić w kolizję z tym świętem - tłumaczy Tomasz Porte'e, który zapalał znicze na terenie dawnego cmentarza. - Choć park nie był jeszcze wówczas oficjalnie otwarty, nie było żadnej tablicy informującej, że nie można tam wchodzić. Przyszliśmy w kilka osób, ale zaczęli się przyłączać do nas spontanicznie inni mieszkańcy. W sumie znicze zapalało ok. 20 osób." 
"Teren dawnego cmentarza ewangelickiego badała ostatnio Polsko-Niemiecka Fundacja Pamięć, która opiekuje się grobami żołnierzy niemieckich poległych na terytorium Polski. W parku nie znaleziono szczątków niemieckich żołnierzy. Cmentarz ewangelicki istniał w Skarszewach od XVII wieku, zlikwidowany został w 1978 r."


W przypadku naszego cmentarza sprawa przeszła w zasadzie bez echa.

A przecież archeolodzy z Dantiscum wyraźnie stwierdzili:

"W trakcie badań udało się zarejestrować niewielki fragment południowej i dłuższy odcinek zachodniej granicy cmentarzyska. Pozostała jego część zlokalizowana jest pod powierzchnią jezdni i chodników al. Jana Pawła II i być może w miejscu gdzie dziś stoi kino „Sokół”."



To pokazuje stopień zorganizowania mieszkańców Pomorza o niemieckich korzeniach.

Potencjalna profanacja niemieckich grobów w Skarszewach wzbudziła wielkie oburzenie i natychmiastową reakcję na poziomie wojewódzkim i w telewizji ogólnopolskiej - a domniemane istnienie ewangelicko - katolickiego cmentarza pod asfaltem w ciągu Al. JP II ... nie wzbudziło żadnego zainteresowania.

Na forum portalu Wolne Forum Gdańsk dyskusja oburzonych rozegrała się na 5 stronach, cmentarzowi w Starogardzie nie poświęcono nawet  jednej wzmianki. Spośród kilku naprawdę potężnych forum zajmujących się historią regionu, jedynie marienburg.pl poświęcił Starogardowi 3 zdania i kilka zdjęć. Temat nikogo nie oburzył, ani nikt nie podjął dyskusji.

A oba zdarzenia miały miejsce w tym samym roku. Raptem 15 kilometrów od siebie.

Właśnie ta ewidentna wybiórczość pokazuje jak bardzo w promowanie i ochronę swojej przeszłości zaangażowani są niemieccy Polacy.

My jesteśmy słabo zorganizowani.

I to trzeba zmieniać.
I to jest jeden z powodów, dla którego powstała ta strona. - aby mówić o polskiej przeszłości regionu, a nie czytać nieustannie ochów i achów, jak to pięknie wyglądał Wrzeszcz, albo Oliwa "kiedyś". Kiedyś, czyli pod zaborem niemieckim - w czasach gdy Polacy byli używani na wojnach jako mięso armatnie i wyzyskiwani ekonomicznie - bo to min. z tych pieniędzy finansowano inwestycje najpierw pruskie, potem niemieckie. O tym nie wolno nam zapomnieć.




Po II Wojnie Światowej, gdy zajęliśmy nasze stare ziemie, ówcześni Polacy bezpardonowo potraktowali niemieckich mieszkańców tych ziem. Masowo usuwano niemieckie cmentarze - a w zasadzie same nagrobki, zaś z byłych nekropolii robiono miejskie parki - jak w niedalekim Gdańsku na przykład. 

Inne - mniejsze cmentarze w mniejszych miastach, albo na wsi - po prostu pozostawiano swojemu losowi. Zarosły trawą, zapadły się, niektóre rozebrano, zlikwidowano, pozyskano z nich materiał na drogi, chodniki albo wręcz - wyrzucono nagrobne płyty do rzeki jak pod Trzebiatowem w Zachodniopomorskim.

To jest całkowicie zrozumiałe po tym, co Niemcy uczynili nam w czasie II Wojny Światowej. 

Ale co nasi przodkowie uczynili Niemcom, że ci tak ich potraktowali?


Może po prostu Niemcom - Prusakom wydawało się, że wszystko im wolno, że mogą kraść, niewolić innych ludzi i nikt ich z niczego nigdy nie rozliczy?
Pewnie tak było.

Pod względem narodowościowym miasto było podzielone niemal na pół, tzn. Polaków było nieznacznie mniej niż Niemców, ale żeby dokonywać takich rzeczy, jak zabudowanie całkiem sporego cmentarza, wpływy niemieckie w Starogardzie musiały być znaczne.

Jak pisze międzywojenny burmistrz miasta, Jan Buchholz w swojej książce "Królewskie Miasto Starogard":


"Wolne słowo polskie - zaszczepione osiem lat temu na niwie kociewskiej - dało zdumiewające wyniki. Kiedy w roku 1920 słyszało się wszędzie i na każdy m kroku (w życiu prywatnem, w składach, lokalach i na ulicy) prawie wyłącznie mowę niemiecką - to dzisiaj już zatryumfował język polski. Czasem tylko ulica razi jeszcze przechodnia zbyt hałaśliwą gwarą niemczyzny"


Warto sobie poczytać jak to było na Pomorzu w roku 1920, po odzyskaniu niepodległości, jak się wtedy Niemcy zachowywali. 




Autorzy Sprawozdania podkreślają, że szczególnie w Starogardzie szalała hakata, zaś o Skarszewach jest tylko jedno zdanie - za to umieszczone zaraz po podpunkcie: U s u n i ę c i e   s t a r o s t ó w

"Zwraca się uwagę, że w szczególniejszy sposób należy się zająć uświadomieniem narodowym miasteczka Skarszewy."


Wracając do tematu...

Poniżej zestawienie map - jak zmieniał się obszar cmentarza od 1810 do 1905 roku i jak to się ma do współczesnych realiów.





Porównanie map z cmentarzem - sprzed budowy Turnhalle i po wybudowaniu - ze współczesną zabudową miasta (fabryka obuwia). Skala przybliżona.








Budynek stajni naniesiony na stare mapy - symulacja w sposób orientacyjny pokazuje rzeczywisty zasięg cmentarza 


Prawdopodobnie cmentarz ostatecznie zniknął pomiędzy rokiem 1905, a 1910, bowiem nie ma go już na mapie z tego okresu.


Jeszcze tylko Jan Buchholz pisze w 1928 roku:


"obok Sokolniczówki przy ulicy Przeskok jest także mały, zadrzewiony ogród również z placem bawialnym dla dzieci. W miejscu tem znajdował się dawniej stary cmentarz".




Czasy zaboru niemieckiego - mapa pokazująca stan miasta z lat 1908 - 1910.







Zbliżenie - na zielono zaznaczono teren zniesionego cmentarza.





W tym roku, podczas remontu ul. Kościuszki, na styku z Aleją dokonano kolejnych odkryć grobów (w ciągu Al. Jana Pawła II).



 Prace archeologiczne przy skrzyżowaniu z ul. Kościuszki.






Skoro pod asfaltem i pod stajnią znajdowały się groby, niewykluczone, że jakieś groby znajdują się pod budynkiem kina Sokół. Z tym, że kino posiada piwnice, a groby znajdują się płytko od 1- 1,5 m pod powierzchnią ziemi, więc być może są, ale na pewno nie pod całym budynkiem.

Prawdopodobnie część cmentarza nadal znajduje się pod Al. JP II i chodnikami (z obu stron), a mając na uwadze niepełną informację na niemieckich mapach - niewykluczone, że na długości do skrzyżowania z ul. Pomorską, a nie tylko do połowy, jak by wynikało ze starej mapy.





Teoretyczny współczesny zasięg zaginionego cmentarza pod Al. Jana Pawła II




Wielka szkoda, że po odkryciu grobów na terenie budowy Neptuna miasto nie zdecydowało się na remont pobliskiej ulicy - czyli ekshumację pozostałych szczątków z byłego ewangelicko - katolickiego cmentarza w Starogardzie.

Mam nadzieję, że nastąpi to w najbliższej przyszłości.






Ekshumowane szczątki starogardzian z zaginionego cmentarza przeniesiono na teren lapidarium przy ul. Owidzkiej.







Widok Al. Jana Pawła II - stan na sierpień 2005 roku - po lewej zabudowania fabryki obuwia "Neptun", a po prawej - budynki Polfy.

Prostokątny budynek przy ulicy z jasnym dachem to dawna stajnia koszarowa z 1845 roku, powyżej niego na zdjęciu - była Turnhalle, czyli w PRL kino Sokół, obecnie sala widowiskowa przynależna do SCK.








Źródła:

"Utracone kościoły i kaplice w dzisiejszej dyecezyi chełmińskiej : podług urzędowych akt kościelnych" - Jakub Fankidejski

"Królewskie Miasto Starogard" - Jan Buchholz, Andrzej Szklarski

Sejm Rzeczypospolitej o Pomorzu w 1920 roku. - Sprawozdanie Komisji Pomorskiej


Dzieje Starogardu tom 1  - historia miasta do 1920 roku

Kociewski Magazyn Regionalny Nr 69

Fotografie własne z dnia 21.07.2016


Inne fotografie: internet

fotopolska.eu

http://dantiscum.pl/wykopaliska-galeria/wykopaliska-przy-al-jana-pawla-ii-w-starogardzie-gdanskim-czerwiec-sierpien-2013-roku/

http://kociewiacy.pl/gminy/starogard_gdanski/index.php?option=com_content&task=view&id=571&Itemid=33

http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35636,15073222,Zapalili_znicze_na_dawnym_cmentarzu__Sprawa_zajela.html?disableRedirects=true


http://marienburg.pl/viewtopic.php?p=145522&sid=214a72c11a0a7701c3c26b7747d8cf98#145522

http://wolneforumgdansk.pl/viewtopic.php?t=3450&postdays=0&postorder=asc&start=0




sobota, 18 lipca 2015

Etnografia Pomorza Gdańskiego - zapis z lat 1888 - 1914

Na podstawie:

"Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich"



Stosunki etnograficzne.

Północną część Prus Zach. między Baltykiem, zatoką Pucką i Gdańską, górną Brdą a Pomeranią zajmują, Kaszubi (ob. t. III, 904), 

Ziemię tę zowią Niemcy „Modrą Krainą“ (Das blaue Laendchen) a górzystą okolicę koło Kartuz „Szwajcaryą kaszubską“.

W okolicy Lignów w pow. kwidzyńskim i starogardzkim, wzdłuż lewego brzegu Wisły, między Gniewem a Subkowami, mieszkają na t. z. Fetrach Feteraki.
Jedni utrzymują, że ta nazwa powstała z niem. „Futter Boden“ (tłusta ziemia), bo gleba tu rzeczywiście jest bardzo urodzajna, drudzy że od niem. „Vetter“, t. j. kuzyn; Feteraki są bowiem między sobą często spokrewnieni i tak się nawzajem zwykli zagadywać. Wsie przez nich zamieszkałe są: W. i M. Słońca, M. Garc, Grębliny, W. Garc, Rudno, Walichnowy i Walichnówki, Lignowy i Sprudowo. Feteraki są Niemcami luterskiego wyznania; zdaje się, że się tu osiedlili już za czasów krzyżackich.

Północną część pow. starogardzkiego i część pow. kwidzyńskiego po lewym brzegu Wisły zamieszkują Kociewiacy (ob.).

Południową część pow. starogradzkiego zajmują Lasaki, mieszkający w wykarczowanej po większej części, mało urodzajnej okolicy, stanowiącej kończyny borów tucholskich. Wiele wsi lasackich przypomina już samą nazwą swoje lesiste otoczenie. Są, niemi: Czarnylas, wś parafialna, niejako stolica Lasaków, z bardzo starym murowanym kościołem; dalej Bukowiec, jedna z najmożniejszych wsi w tutejszej okolicy, i Zelgoszcz.

Mieszkańcy tych wiosek trudnią się głównie rolnictwem, gdyż gleba tu dosyć urodzajna, a rozległe łąki umożebniają hodowanie bydła.

Inne przez Lasaków zamieszkałe wsie są: Wda, Długie, Gęby, Głuche, Osiny, Kasperus, Krępki, Karzynki, Mermet, Osowo, Osówko, Ocepel, Osiek, Połom, Smolniki, Ziemianek, Lubichowo, Zajączek, Osieczno, Wyciny, Czarne, Szlaga i inne.

W tych wioskach gleba po większej części piaszczysta, to też konia trudno tu ujrzeć, pracują w krowy. Chaty tu niepozorne, nizkie; rola mchem i wrzosem pokryta, lichy plon wydaje. Dla tego ubożsi szukają zatrudnienia w lesie, więc zimą wycinają, drzewo na opał i do budowli, które potem Czarną Wodą spuszczają w dalsze strony, Wyrabiają także z drzewa osinowego lub olszowego różne narzędzia, jako to łyżki, łopaty, kopanki, warzęchy itd., z któremi potem idą na jarmarki do Gniewu, Świecia, Nowego lub Peplina, by je spieniężyć.

W lecie sadzą młode lasy, wypalają smołę i węgle drewniane dla fabryk i hamerni, hodują, pszczoły, zbierają jagody i grzyby lub pracują w cegielniach i innych fabrykach. Dawniej, kiedy tu jeszcze nie było żelaznych dróg, wyjeżdżali Lasacy z drzewem opałowem, rzadziej z deskami, w każdy wtorek i piątek już popołudniu z domu, nocowali w wioskach nad traktami leżącemi, n. p. w Dzierzążnie, a rano puszczali się w dalszą podróż na targi do Gniewu, Nowego, Peplina i Starogardu, tak że wieczorem znów byli w domu.
Lasak jest wysoki, silny i zdrowy, uczciwy, bardzo religijny, na ozdobę kościoła obficie i chętnie daje, chociaż nie jest zamożny.

Z Lasakami graniczą na południe Borowiacy, zajmujący sławne bory Tucholskie.


W płd.-zachodnim pasie pow. chojnickiego, sięgając kończynami swemi w pow. tucholski i złotowski, mieszkają drobne kolonie Niemców dolno-saskiego pochodzenia, znanych w okolicy pod mianem „Kosznajdry.

Ludność ta żyje w swoim kole, unikając związku z obcymi, ztąd zachowała odrębny swój typ tak co do mowy, jako i zwyczajów i ubioru. Są oni katolikami gorliwemi. Kiedy i zkąd przyszli niewiadomo.

Pochodzenie nazwy Kosznajdry nie jest dotąd wyjaśnione, równie jak ich dolno-niemiecka mowa. Prof. Schwemiński widzi wprawdzie w ich mowie dyalekt fryzyjski, ale przekonywających dowodów nie przytacza. Kwestya co do granic obszaru przez nich zamieszkałego jest sporną. Jedni twierdzą, że tylko 9 wsi: Niem. Ciechocin, Ostrowite, Sławęcin, Lichnowy, Silno, Pawłowo, Granowo, Obrowo i Piastoszyn są siedzibą Kosznajdrów.
Drudzy chcą nietylko Obkaz, Dąbrówkę i W. Cerkwicę, leżące w pow. złotowskim, po lewej stronie Kamionki, ale nawet wszystkich Niemców katolików południowej połowy pow. człuchowskiego do Kosznajdrów zaliczyć.

Dyalekt człuchowskich katolików nie mało się różni od dyalektu Kosznajdrów chojnickich, lubujących się w używaniu brzmień przyćmionych. Prawda, że niektóre różnice, jak n. p. wymawianie zgłoski ke, koe, trybem polskim przez: kie (Kelch—Kielch, Koenig—Kienig), wyrobiły się pod wpływem polskim, na który Niemcy człuchowscy nie byli tak wystawieni jak Kosznajdrzy chojniccy, ale mimo to różnica dyalektowa musi mieć przyczyny swe w różnicy okolic z których przybyli.

Południowo-człuchowscy Niemcy w większej części przyjęli protestantyzm, Kosznajdrzy zaś chojniccy, w zbitej mieszkając masie, pozostali katolikami. Co do ziemi, z której przybyli, opiewa tradycya, jakoby nią była wschodnia Fryzya. Zdaje się, iż w tem jest coś prawdy. Ich język wykazuje niektóre cechy fryzyjskie, także zewnętrzna postać Kosznajdrów przypomina nieco ociężały typ chłopa fryzyjskiego. Pojawili się prawpodobnie już za czasów krzyżackich.
Zamieszkany przez nich obszar leży po lewej stronie Kamionki, południową, swą granicą do niej przypierając, a więc na terytoryum krzyżackiem a nie polskiem.

Wedle traktatu kaliskiego z r. 1343 rzeczka owa stanowiła granicę między dzierżawami polskiemi a krzyżackiemi.

Nadto okolica owa, położona między Chojnicami a Tucholą, opierała się na warowniach tych miast krzyżackich. Wsie przez nich zamieszkałe nosiły nazwy polskie, które później albo na niemieckie zamienione, jak Silno na Frankenhagen, albo też z niemiecka przeinaczone zostały, jak Sławęcin na Schlagentin, Ciechocin na Cekzin, Ostrowite na Osterwick, Piastoszyn na Petzlin, Lichnowy na Lichnau, Pawłowo na Paglau, Granowo na Granau i Obrowo na Abrau. Widzimy ztąd zarazem, że osiedli oni nie w pustej bezludnej okolicy, lecz na zasiedlonych już obszarach, których ludność pierwotna wyginęła może przez wojny lub powietrze a w części pewno przez asymilacyą z przybyszami

W latach 1850-52 nawiedziło morowe powietrze, czarną śmiercią zwane, wiele krajów Europy, między niemi też Polskę, Prusy i Pomorze.

W Gdańsku padło około 14,000, w Elblągu około 7000 ofiar. Wiadomo, że Winryk v. Kniprode, zostawszy r. 1351 w. mistrzem, energicznie się zajął sprowadzeniem osadników zagranicznych, by na nowo zaludnić spustoszałe okolice.

O Kosznajdrach pisał prof. Maroński w piśmie „Pielgrzym“ za 1885 r. Sama nazwa „Kosznajder“ dotąd nie wyjaśniona, zostaje być może w związku ze staropolskim wyrazem „kośmider“, oznaczającym człowieka ociężałego.

Wyraz ten obecnie nie jest używany, ale w Prusach Zach. istnieją jeszcze dziś rodziny Kośmidrów.



Pow. złotowski i przyległe powiaty od w. ks. poznańskiego zajmują Krajniacy, których siedziby Krajną (ob.) się zowią.

Okolicę Tuczna zaś w pow. wałeckim nazywają Niemcy „Nippsches Gebiet“, t. j. „Niemiecką ziemią“.

Niziny nadwiślańskie po obu jej brzegach, od Torunia aż pod Gdańsk, zajmują Holendry (ob.). Są to koloniści niem., po części ewangielicy, po części menonici. Trudnią się głównie rolnictwem i hodowlą bydła.

Żyzne niziny przy ujściu Wisły nazywają się Żuławami. Są one zamieszkałe przez kolonistów niemieckich, najwięcej menonitów.

Dalej na południe po prawym brzegu Wisły, między Nogatem, Wisłą, Ossą, Dzierzgonią (Sorge) i Druznem (Drausen-See) leży po większej części niemiecka i protestancka Pomezania.

Między Wisłą, Ossą i Drwęcą leży ziemia Chełmińska, od początku polska, jak tego dowodzą nazwy grodów i wsi wymienione w przywileju łowickim z r. 1222. Więc kiedy ją na mocy darowizny Konrada Mazowieckiego zajęli Krzyżacy, był to kraj już zaludniony.


Dalej na wschód leży ziemia Lubawska a na południe Michałowska.










Na podstawie: